Dlaczego polska szkoła nie uczy praktycznych umiejętności i jak to się robi w innych krajach

User avatar Michal Szymanski

Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie lekcje matematyki ze szkoły podstawowej? Pamiętasz w jaki sposób uczyliście się o liczbie PI?

Byłem kiedyś świadkiem ciekawej rozmowy Polki z Amerykaninem.

Polka powiedziała:
~ Jeśli chodzi o liczbę PI, to pamiętam, że zaczeliśmy od poznania tła historycznego jej odkrycia i życiorysów starożytnych matematyków, którzy badali jej właściwości. Następnie musieliśmy sami obliczyć wartość liczby PI do 10 miejsca po przecinku. Dopiero po długim teoretycznym wstępie przechodziliśmy do praktycznych zastosowań liczby PI.

Zdziwiony Amerykanin odparł:
~ U nas nauczyciel rozpoczął lekcję na temat liczby PI od przedstawienia zagadki, w ramach której mieliśmy obliczyć jakiej średnicy powinien być kołpak, aby pasować do koła samochodu marki Jeep o określonym obwodzie. Na podstawie tego konkretnego, praktycznego i życiowego przykładu pokazywał nam, jak możemy to obliczyć. Dopiero później przechodziliśmy do teoretycznego kontekstu liczby PI.

"Dlaczego" vs "Jak" - czyli rozumowanie teoretyczne kontra rozumowanie praktyczne

W krajach, w których dominuje rozumowanie praktyczne (USA, Wielka Brytania), dzieci najpierw uczą się danego wzoru i od razu przechodzą do jego praktycznych zastosowań. Po wielu przykładach, w trakcie których uczeń samodzielnie eksperymentuje z wzorem i dochodzi do wniosków, że jest prawdziwy, następuje przejście do głębszego omówienia i zrozumienia stojącej za nim teorii.

Najpierw praktyczne zastosowanie, a dopiero potem dogłębne zrozumienie teoretyczne (czyli najpierw "jak to zastosować" a dopiero później zrozumienie "dlaczego to działa w ten sposób".

W kulturach z nastawieniem praktycznym dzieci spędzają większość czasu na praktycznym zastosowaniu wiedzy, a zdecydowaną mniejszość na wgębianiu się w stojącą za nią teorię.

W krajach, w których dominuje rozumowanie teoretyczne (jak Polska i praktycznie cała kontynentalna Europa), dzieci najpierw uczą się bardzo ogólnych praw, a następnie wykorzystują je aby wypracować konkretny wzór. Dopiero po głębokiej analizie i zrozumieniu teorii przechodzą do praktycznych zastosowań danego wzrou (jeśli w ogóle).

W kulturach z nastawieniem teoretycznym dzieci spędzają większość czasu na poznaniu teorii i zdecydowaną mniejszość na jej praktycznym zastosowaniu.

A jak uczymy się języków obcych?

Często spotykam się z opinią, że Polacy lepiej znają gramatykę języka angielskiego niż sami Anglicy. Cóż jednak z tego, skoro mają problem aby ją wykorzystać podczas zwykłej konwersacji z Brytyjczykiem?

W krajach z nastawieniem teoretycznym na początku nauki języka obcego największą wagę przykłada się do zrozumienia jego struktury i gramatyki. To dzięki temu polski uczeń potrafi bezbłędnie wyjaśnic zasady i teorię czasu Future Perfect Continuous. Ma jednak problem z zapytaniem o drogę w centrum Londynu.

W krajach z nastawieniem praktycznym niejako "zmusza" się uczniów do rozmowy w obcym języku, nawet jeśli popełniają błędy gramatyczne. Najważniejsze jest praktyczne wykorzystanie języka i umiejętność przekazania swojej wiadomości do rozmówcy. Wychodzi się tutaj z założenia, że teoria przyjdzie niejako samo, podczas codziennego praktykowania danego języka.

Czy na studiach jest lepiej?

Niestety, jest jeszcze gorzej. To właśnie na polskich uczelniach doktryna "teoria ponad wszystko" osiąga swoje apogeum.

Weźmy za przykład studia informatyczne. To bliski mi temat, ponieważ w naszej firmie często rekrutujemy osoby świeżo po studiach (lub nawet w trakcie studiów). Dodatkowo mój wspólnik (Dawid Adach) studiował informatykę na Politechnice Warszawskiej, a więc najlepszej uczelni technicznej w kraju.

Opinia mojego wspólnika na temat studiów informatycznych:
~ Ze studiów możesz wynieść wiele wartościowych rzeczy, ale z pewnością nie nauczysz się tam programować. Pomimo, że uczęszczałem do najlepszej uczelni technicznej w kraju to nie nauczyłem się tam się praktycznie niczego, co później przydało mi się w rzeczywistej pracy jako programista. Wyniosłem za to sporo teoretycznej wiedzy, która przydała mi się dopiero na wyższych stanowiskach. Problem był tylko taki, że zanim doszedłem do tych wyższych stanowisk to wiedzę ze studiów po prostu zapomniałem i musiałem się tego uczyć od nowa. Nie należy winić za to uczelni - dziś nowa technologia może stać sie popularna w ciągu pół roku, a rok później umrzeć na rzecz innej. Żadna uczelnia nie jest w stanie w zgodzie z przepisami zmieniać swojej normy programowej w takim tempie.

Niestety, jeśli chodzi o karierę zawodową, to zdecydowanie lepszą drogę obierają te osoby, które jak najszybciej zaczynają normalną pracę, chociażby idąc na staże (już nawet w liceum). Jeśli zdecydujesz się rozpocząć pracę dopiero po studiach informatycznych, to stracisz przynajmniej 5 lat wobec osób, które zdecydują się na to wcześniej.

Najważniejsza w pracy programisty (i nie tylko) jest praktyka, dlatego powinieneś jak najszybciej zacząć programować w prawdziwym środowisku (komercyjnym). Dopiero gdy zyskasz już podstawowe doświadczenie w pracy z prawdziwymi problemami programistycznymi, możesz zacząć wyciągać wartość z teoretycznej, akademickiej wiedzy. Będziesz ją wtedy w stanie wykorzystać zdecydowanie bardziej efektywnie. Przez pierwsze lata pracy ta wiedza niestety po prostu Ci się nie przyda.

Narzekać to każdy potrafi. Co proponujesz?

Działać. Jest mnóstwo rzeczy, które możemy zrobić, nawet bez pomocy państwa. Szczególną rolę widzę tutaj dla prywatnych firm i organizacji pozarządowych.

W szkołach, samorządach i lokalnych społecznościach jest ogromna wola działania i chęć zmiany. Widzę to na przykładzie swojego rodzinnego Łowicza. Nasze inicjatywy związane ze wsparciem uczniów w nauce programowania spotykają się z wielkim entuzjazmem zarówno szkół jak i miasta.

Nie jest prawdą, że szkołach brakuje nauczycieli z pasją. To nasz centralny system edukacji jest po prostu zły i niewydajny. To on wiąże ręce szkołom, nauczycielom i każdemu, kto wychodzi z inicjatywą zmiany.

Brzmi pięknie, ale może jakieś konkrety?

Z przyjemnością. Wraz ze wspólnikiem pomogliśmy stworzyć i intensywnie wspieramy inicjatywę MDB Youth .

To młodzieżowa i samorządna organizacja, której celem jest wspieranie młodych ludzi w praktycznej nauce programowania i biznesu.

Każdy członek MDB Youth otrzymuje bezpłatnie:

  • Opiekę mentora, który pomoże przygotować indywidualną ścieżkę nauki
  • Dostęp do najwyższej klasy materiałów edukacyjnych
  • Nieograniczony dostęp do naszej platformy e-learningowej
  • Dostęp do międzynarodowej, milionowej społeczności programistów MDB
  • Możliwość udziału w licznych warsztatach z doświadczonymi programistami
  • Możliwość wyjazdu do siedzib czołowych firm technologicznych (jak Google czy Facebook)
  • Możliwość wyjazdu na projekty międzynarodowe
  • Możliwość zdania egzaminów i uzyskania certyfikatów poświadczających zdobyte umiejętności
  • Możliwość odbycia wakacyjnego płatnego stażu

Kilka zdjęć z ostatnich warsztatów MDB Youth

O autorze
User avatar

Przedsiębiorca, programista, specjalista od marketingu. Założyciel firmy technologicznej MDBootstrap. W 2019 roku umieszczony na liście Forbesa "30 przed 30".

Autor setek artykułów z tematyki programowania, biznesu, marketingu i produktywności. W przeszłości edukator pracujący z trudną młodzieżą w domach dziecka i zakładach poprawczych.

Tancerz, nerd i mól książkowy. Od dziecka zafascynowany historią, filozofią i fizyką.


Liczba komentarzy: 5

Anna

Kiedy zaczniecie działać w mojej szkole?😀

Michal Szymanski

jak tylko z sukcesem ogarniemy szkoły średnie to weźmiemy się za podstawówki 🙂

Kuba

Fajny artykuł, cenne zestawienie, genialny, bo nie tylko teoretyczny, ale również prezentujący Wasze praktyczne podejście do tematu :D Przy okazji - skuteczna reklama ;)

Michal Szymanski

Dzięki Kuba :)

Emilia

Szukamy informatyka z pasją do Wolnej Szkoły Demokratycznej w Warszawie. Nie nauczyciela, ale pasjonata